Na bieżącoOd 8 do 16PolecamyWarte uwagi

A co z nami — Milenialsami?

Czasami odnoszę wrażenie, że o nas nikt już nie pamięta. Już od dłuższego czasu wszędzie mówi się o potrzebach pokolenia Z, a ostatnio coraz częściej tematem dyskusji są przedstawiciele Silversów, czyli osób od 55 roku życia. No a co z nami? Halo! Millenialsi nadal tu są. Stanowimy najliczniejszą grupę zawodową na rynku pracy. Jesteśmy w kwiecie wieku… no i nikt o nas nie mówi… O co chodzi?

Ach, te stereotypy

Na konferencjach HR-owych, biznesowych czy marketingowych mówi się o nas coraz rzadziej. W artykułach najczęściej zestawia się nas z pokoleniem Z lub z poprzednim pokoleniem X. No i nic dziwnego, w końcu funkcjonujemy razem na rynku pracy. Zdawać by się jednak mogło, że zawiesili nas pomiędzy tymi dwiema grupami i nie mogą się zdecydować, jacy w końcu jesteśmy. Przykłady? Ależ proszę!

Ponoć mamy problemy ze współpracą w międzypokoleniowych zespołach. Z drugiej strony jesteśmy też dobrymi przedsiębiorcami, a jako pracodawcy stajemy raczej na pozycji team leadera niż wiecznie wściekłego prezesa.

Z jednej strony jesteśmy roszczeniowi, leniwi i nielojalni (tak samo pewnie większość z nas sądzi o Zetkach), a jednak nasze wykształcenie i doświadczenie pozwala nam przebierać w ofertach pracy… Jak takie leniwe i roszczeniowe jednostki zdobyły to wykształcenie i (szczególnie) doświadczenie? Wychodzę z założenia, że nadawanie ludziom cech w zależności od roku urodzenia to idea z założenia zła…

W końcu stanowimy drużynę

No właśnie. Czasem widzę takie totalne sprzeczności. Rekruterzy i psychologowie mówią, że możemy się nauczyć od Zetek mówienia wprost o swoich potrzebach… zaraz, zaraz… czy przed chwilą nie byliśmy zbyt roszczeniowi? Mówią wprost, ile chcą zarabiać, w jakich godzinach chcą pracować i są bezpośredni, zdecydowani, pewni siebie… a my jesteśmy roszczeniowi. Przestańcie nas oddzielać kolorową kartką w segregatorze ze względu na datę urodzenia.

Przecież te wszystkie cechy — klucze, według których tworzy się porównania poszczególnych pokoleń, są w ogóle z założenia błędne. W jednej branży dana cecha może być zaletą np. lubiący stałość i przewidywalność pracownik, świetnie sprawdzi się je jednym stanowisku, a ten zmienny, niebojący się nowości i wyzwań na innym. Żyjemy w czasach, w których nadal najczęściej mamy kilku kandydatów na jedno miejsce pracy i ciągle to pracownika dopasowuje się do stanowiska, a nie nagina stanowisko do pracownika (być może w przyszłości to się zmieni, wiele na to wskazuje, ale na razie jest, jak jest).

No i co z tym zespołem? Ten młody i dynamiczny coraz częściej ustępuje różnorodnemu — nie ma co się dziwić. Różnorodność jest pozytywna i w końcu nadeszły czasy, kiedy walka z dyskryminacją stała się faktem, a nie tylko ładnie brzmiącym sloganem, choć zmiany są niestety powolne, a szkoda. Dział złożony z ludzi o odmiennym spojrzeniu na świat czy zróżnicowane doświadczenia znacznie łatwiej mierzy się z codziennymi wyzwaniami.

Wespół w zespół

Ok! Zgadzamy się, że nikt nie jest gorszy i nikt nie jest lepszy — po prostu jesteśmy różni. Załóżmy też chwilowo, że wszyscy uważają taki stan rzeczy za korzystny dla codziennej pracy. To chyba nie wymagania tych wszystkich indywiduów okażą się największym wyzwaniem, a utrzymanie zdrowej atmosfery w zespole pełnym… różnorakich osobowości.

Każde z pokoleń różni się od siebie. Inne podejście mamy, chociażby do samej pracy, nadgodzin, tego co uważamy za obowiązek pracownika). O Zetkach mówi się np., że niechętnie podchodzą do nadgodzin, nawet jeśli ewidentnie projekt stoi w płomieniach, a wszystkim grozi totalna zagłada… W porządku, milenialsi też nie będą zachwyceni… ale, no w końcu jesteśmy zespołem (razem z tym nieszczęsnych menadżerem) i nawet jeśli to nie nam noga się powinęła, to na ogół wydaje mi się, że będziemy się jakoś wspólnie ratować. Czy Zetki faktycznie wypną się na tonący okręt, jeśli uznają, że błąd/opóźnienie/katastrofa nie jest ich winą? A może to kolejny stereotyp?

Ponownie wydaje mi się, że przyklejanie wszystkim jednej łatki — Zetki, Boomersa, Silversa, Millenialsa to traktowanie nas jak armii klonów (kilku), na których stoją generałowie: 

  • przywiązany do pracy, lojalny, cieszący się z tego, że w ogóle ma stabilne zatrudnienie Boomers,
  • buntowniczy, nieuznający autorytetów, ale obyty z techniką i wykształcony Millenials,
  • pewna swoich mocnych stron, otwarcie mówiąca o swoich oczekiwaniach, nieznająca życia bez smartfona Zetka.

Dlaczego wkładamy się nawzajem do takich zamkniętych na klucz, zakurzonych szufladek? Ktoś wie?

Przeczytaj też: Reskilling — krok w tył czy naprzód?

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments